Dodano: 2008-09-06 18:44
| sums napisał(a): |
nie planuje brac slubu przed 26 rokiem zycia więc mam jeszcze minimum 5 lat ale optymalnie pasowałaby mi trzydziestka Uwazam ze dopiero wtedy facet przestaje byc chłopcem a staje sie facetem z krwi i kosci [/i] |
Ciekawe skąd o tym wiesz, skoro jeszcze 30-tu lat nie miałeś
Raczej nie ma na to reguły. Niektórzy chłopcy już w wieku nastu lat są bardzo dojrzali, bo zmusiła ich do tego sytuacja życiowa, np. stracili rodziców i wychowują młodsze rodzeństwo... Zdarzają się i 50-latkowie, którzy zachowują się jak gówniarze :? Myślę że to kwestia indywidualna i nie ma czegoś takiego jak "odpowiedni wiek do zawarcia małżeństwa".
If life is a dream be afraid to wake up... You would wish to sleep again
Dodano: 2008-09-07 09:46
Po ogólnym zachowaniu i tez prezencji zewnętrznej
Moza ja po prostu spotykam takie osoby ale od około trzydziestki duzo moich znajomych naprawde z gówniarza przeistoczyło się w bardziej trzeźwo patrzące na swiat osoby. Hmm...chociazby patrząc na moich kuzynów czy wujków. Ja w chwili obecnej doskonale zadaje sobie sprawe ze momentami zachowuje sie jak gówniarz.Staram sie poprawic ale narazie ciezko z tym bo moje najblizsze otoczenie zachowuje sie podobnie. Ale pewnie z tego wyjdziemy kiedys 
"W samym akcie oddania się złu nie ma jeszcze wykluczenia możliwości kochania" Anne Rice "Wampir Lestat"
Dodano: 2008-09-07 18:37
Ważne, żeby kiedyś dojrzeć i móc stwierdzić, że jest się gotowym na związanie się z drugą osobą i na miarę możliwości pozostanie jej wiernym. Niedawno usłyszałam, że mężczyzna staje się dojrzały kiedy kocha. A kocha wtedy, kiedy jest gotowy podjąć odpowiedzialność za swoją kobietę. Ładnie brzmi, ciekawe w jakim stopniu przekłada się na rzeczywistość.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-09-23 16:49
uważam że życie na kocią łapę jest wygodne i pozwala dobrze poznać osobę z którą się żyje jednak czasem się dorasta do ślubu i mimo woli odpowiedzialności jaką on ze sobą niesie... Ja chyba właśnie dorosłam albo po prostu znalazłam swoją drugą połówkę...
"Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się - to dojrzewać, dojrzewać zaś - to nieskonczenie tworzyć Samego Siebie..."
Dodano: 2008-09-30 10:04
Ja uważam, że najpierw dobrze jest ze sobą pomieszkać, poznać swoje nawyki, charaktery, oraz zobaczyć jak to jest żyć razem bez pomocy rodziny. Dzięki temu szybko można zobaczyć czy z tą osobą chce się spędzić resztę życia i chce się brać ślub. Ja akurat jestem za cywilnym, ponieważ nie czuję się katoliczką, i taki mamy z Mężem:)
W rodzinie Męża jest stryjek mojego teścia-biskup....nie przyjechał na ślub, obraził się na nas....Wspaniały chrześcijanin:D
Dodano: 2008-09-30 23:33
No nie wiem ale ,jak dla mnie to związanie się z drugą osobą i być jej wiernym a nie w miarę możliwości być wiernym w związku droga Wampgirl to bezapelacyjnie jedyny sposób udanego związku to podstawa :) nie ma odpowiedzialności bez wierności ... jestem pewien że myślisz podobnie jak ja :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-10-01 19:50
Owszem, Hardkill. "Chłopak staje się mężczyzną, kiedy czuje się odpowiedzialny za swoją partnerkę". Zgadzacie się z tym?
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-01 20:02
ja oczywiście podpisuję się pod tym droga Wampgirl :) dodam jeszcze od siebie że ta odpowiedzialność spada na oboje w związku dwojga ludzi bez wyjątku , tak mi się wydaje aczkolwiek na partnerze przede wszystkim.

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-10-03 18:59
przecież najważniejsza jest trwałość związku i jego szczęście.A czy ewentualny ślub kościelny lub cywilny co za różnica , ani ślub cywilny ani kościelny nie zagwarantuje nam pełni szczęścia w związku
i jego trwałości... no tak w razie niepowodzenia w związku miej problemów przy rozwodzie po ślubie cywilnym :) ano jeszcze pozostaje wiara lub nie...a co kiedy jedno z partnerów jest wierzące a drugie nie ?... a chcą być ze sobą co wtedy ?...

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-10-03 19:34
Dodano: 2008-10-03 19:47
taa... jakie to proste
kto by pomyślał że to takie łatwe :) no dobra... więc ci co chcą ślub kościelny to go wezmą i ta i tak :) a ci którzy chcą ślub cywilny to go wezmą i tak i tak.No i pozostaje nam związek w konkubinacie . To poco taa... dyskusja skoro wszystko wiadomo ? >
... i wszyscy wiedzą co robić i jak postępować ... :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-10-04 08:42
taaa... żeby nudno nie było
można i tak :D

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2008-10-08 11:26
A u mnie to było tak, że w dniu kiedy się poznaliśmy, to i razem zamieszkaliśmy. Kiedy po 4 miesiącach zaczęliśmy być razem, to przeprowadzka byłaby bezsensem. Ale i tak zawsze twierdziłam, że zanim postanowię się wyjść za kogoś za mąż, to żeby się upewnić muszę z tym kimś zamieszkać. I tak 11.09.08 minęły 3 lata od naszego poznania (tudzież wspólnego zamieszkania). Dodam jeszcze, że w 4 miesiące od początku naszego związku mój facet mi się oświadczył. Cudowna chwila. Ale wiecie u nas od samego początku "widziały gały co brały", więc nie było tu mowy o zawodzie miłosnym. Dobrze nam ze sobą, choć nadal jest to "kocia łapa". Wszystkim polecam, żeby przed słowem "tak" obojętnie, czy wypowiedzianym w kościele, czy USC wpierw zamieszkali razem- to jest prawdziwa próba i niekażdy związek wychodzi z niej cało. Te, które po niej się rozpadają, prawdopodobnie doprowadziłyby do rozwodu, gdyby wcześniej było zawarte małżeństwo.
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-08 17:57
Szybko. Sama mało poważnie potraktowałam wyznanie miłosne mojego obecnego faceta, które odbyło się po nieco ponad 3 miesiącach znajomości. Trzeba dobrze poznać człowieka, zanim będzie się w stanie cokolwiek stwierdzić. Dochodzi do tego kwestia sytuacji i okoliczności - wiadomo, że człowiek zachowuje się różnie w poszczególnych sytuacjach; inny jest na spacerze, inny w domu - w relacjach z bliskimi, w pracy itp. To nie wyścigi, tu nie ma pośpiechu.
Niemniej jednak powodzenia życzę :)
Nie myślałam poważnie o małżeństwie. Uważam to za (ewentualną) i bardzo odległą perspektywę. Ślub kościelny w ogóle do mnie nie trafia, nie wiem czy potrafiłabym oprzeć się presji rodziny - choć z pewnością podjęłabym taką próbę. Jestem zdania, że obrzęd/sakrament nie ma sensu jeśli w głębi duszy się go nie chce/ nie uznaje / nie czuje się gotowym do jego przyjęcia.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-09 09:39
Wampgirl, rzeczywiście to było bardzo szybko, ja sama w tamtym momencie (oświadczyn) zdrętwiałam, bo nie wiedziałam, czy on jaja sobie robi, czy mówi to na poważnie. Okazało się, że był śmiertelnie poważny. A przypominam, że mieszkaliśmy wtedy razem już 8 miesięcy, więc znaliśmy już swoje przyzwyczajenia, różne zachowania- w zależności od sytuacji itd. Dlatego u nas wyszło to tak szybko, zwyczjanie, mielismy już pewność- zdążyliśmy się bardzo dobrze poznać. A skoro do tej pory trwamy w tym narzeczeństwie, to znaczy, że nie jest ono pomyłką, tak mi się wydaje przynajmniej.
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-09 19:25
A co na to rodzina, znajomi?
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-13 10:38
Znajomi? Jak najbardziej są za. Twierdzą, że od samego początku, jak tylko się poznaliśmy, to wiedzieli, że to się musi tak skończyć. Rodzina? Uwielbia mojego faceta i nie ma nic przeciwko. A jego rodzina? to samo. Ostatnimi czasy rodzice (z obu stron) tylko naciskają, żebyśmy przeszli już do nastepnego teapu
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-13 15:57
To zazdroszczę. Nie wiem jak moi zareagowaliby gdybym np. w trakcie studiów miała ochotę zamieszkać w jednym akademiku z moim facetem. Nie sądzę, że byłaby jakakolwiek możliwość przegadania ich.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-13 16:46
jeśli już weszliście na temat zamieszkania przed decyzją wiązania się prawnie bądź kościelnie to ja jestem całkowicie za, obecnie mieszkam ze swą bejbe już jakieś 4 miesiące i uważam, że jest to idealna okazja do "dostrojenia" swoich nawyków i przyzwyczajeń
zdecydowanie lepiej dopasować się i sprawdzić wcześniej niźli dostać potem poślubnego zonka w pewnych sferach hehe :wink:
Dodano: 2008-10-14 12:44
| Wampgirl napisał(a): |
| To zazdroszczę. Nie wiem jak moi zareagowaliby gdybym np. w trakcie studiów miała ochotę zamieszkać w jednym akademiku z moim facetem. Nie sądzę, że byłaby jakakolwiek możliwość przegadania ich. |
Oj wiesz, to nie było do końca tak, że oni wiedzieli od samego początku (tzn. moi rodzice). Na początku wiedzieli, że poznałam fajnego chłopaka, dużo opowiadałam o nim (jeszcze nie bylismy wtedy razem), potem żaliłam się na współlokatorów i po roku (kiedy już znali i lubili mojego faceta) powiedziałam, że postanowiliśmy zamieszkać razem, bo nam się to bardziej opłaca, tym bardziej, że i tak na noc często zostajemy u siebie, a jesteśmy wykończeni użeraniem się ze współlokatorami, którzy są nie w porządku. Podziałało, nic nie mieli przeciw. Bo widzisz z rodzicami czasami trzeba ostrożnie, wpierw oswoić ich z sytuacją i sprawić, ażeby sami zapragnęli tego, czego Ty chcesz. Spróbuj mojego sposobu, nie ręczę, że w Twoim przypadku się uda, ale kto wie? Nic przecież nie tracisz
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-14 15:26
Póki co jeszcze nie dotyczy mnie ten problem. Podobnie jak Paskievicz uważam, że zamieszkanie przed ślubem na próbę to świetne rozwiązanie. Ne sztuka być fajnym na neutralnym gruncie - trudniej sprawdzić się w zwykłej szarej rzeczywistości.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi